-Hej, co się stało?-usłyszałam znajomy mi głos.
-Nic, nie wtrącaj się Grover.
-No weź, ulży ci jak komuś się wygadasz.
-Na prawdę ci się chce słuchać moich problemów życiowych?
-Czemu nie... Masz ochotę na kawę?
-Okej.
Podniosłam się z ławki i poszłam za chłopakiem. Może to był i nawet dobry pomysł?
Pogadać z kimś i wyżalić się? Może na serio zrobi mi się lżej?
Po wypiciu kawy i zjedzeniu ciasta, no... i oczywiście wygłoszeniu moich problemów życiowych nadszedł czas powrotu do domu. No, niestety, może przeżyję...
Otworzyłam drzwi wejściowe i bez jakiegokolwiek słowa skierowałam się do mojego pokoju, który znajdował się na strychu. Zamknęłam drzwi na klucz i niechętnie wzięłam się za lekcje. Muszę się starać jeszcze mocniej niż wszyscy, bo mnie znowu wywalą. Nauczyciele się na mnie uwzięli tylko dlatego, że mam dysleksję. Po zrobieniu wszystkich zadań, wzięłam laptopa i położyłam się na łóżko. Odwiedziłam portale internetowe, na których mam konta i napisałam nowego posta na moim blogu. Szczerze nie rozumiem ludzi, którzy piszą, że ja mam ciekawsze życie niż oni czy coś w tym stylu. To przecież oni decydują o swoim losie. Nikt im nie karze siedzieć w domu i się nudzić. Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół do kuchni.
-O proszę bardzo, kogo tu mamy - odezwała się szorstko moja matka - w końcu raczyłaś się zjawić w domu?
-Jakbyś nie zauważyła to jestem tutaj już od dobrych dwóch godzin.
-Jeżeli masz zamiar tak do mnie pyskować to możesz równie dobrze się wyprowadzić.
-Niestety bardzo bym tego chciała, ale dopiero za cztery lata.
-Dosyć tego! Do pokoju!
-Chcę coś zjeść - odparłam niewzruszona.
-To sobie zrób i do pokoju.
Przygotowałam sobie kanapki i ruszyłam w stronę pokoju. Nagle zakręciło mi się w głowie. Oparłam się o ścianę i odstawiłam talerz na schodach. Po chwili usłyszałam jakiś męski głos.
-Nie bój się.
-Kim jesteś?!
-Jestem.... jestem twoim ojcem. Mówię do ciebie poprzez umysł więc nie rozglądaj się, bo to nie ma sensu.
-Ale... Moja matka mówiła, że zginąłeś w wypadku od razu po moich urodzinach.
-Kłamała. Ja... nie jestem taki jak inni. Ty też nie. Jesteś dzieckiem półkrwi.
-Jak to? Co to znaczy?
-Resztę wyjaśni ci twój przyjaciel. Do widzenia. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy.
-Chwila... O kogo chodzi?
Niestety nie usłyszałam już odpowiedzi. Jedyny "przyjaciel", który przychodzi mi do głowy to Grover. Ciekawość mnie zżera od środka.
_______________________________________________________________
Rozdział 1 nareszcie skończony :P
Mam nadzieję, że zajrzycie i przeczytacie moje wypociny. Baardzo długo mnie nie było, bo aż 1,5 miesiąca. Byłam na wakacjach w Belgii i na wycieczce w Paryżu, ale postaram się żeby to było pierwszy i ostatni raz. Przewiduję, że będę dodawała rozdziały co tydzień (przy następnym rozdziale podam dokładnie w jaki dzień tygodnia). Także liczę na komentarze :3
Bye
Mhm.. Co tydzień.. XD
OdpowiedzUsuńOgólnie fajnu :3